"Szeroko pojęty Hip-hop - jakby to trywialnie nie brzmiało. Uratował mi życie..."- Wywiad z King Tomb

12:09

Bartłomiej Malec: Dokonałeś odważnej decyzji. Opuściłeś szeregi Stoprocent- marki, której fanom hip-hopu nie trzeba przedstawiać i SB Maffiji czyli jednej z najlepiej zapowiadającej się grupy. Co Cię do tego skłoniło ? Nikt w ogóle nie spodziewał się takiego ruchu.


King Tomb: Chęć bycia na swoim, bycia w pełni odpowiedzialnym za swoje decyzję oraz pracowania tylko i wyłącznie na swoje konto. Nie chcę być ograniczany, pilnowany, nie chcę chodzić na kompromisy, ani być pod kimś - to się tyczy wytwórni. Wszystko co wytwórnia ma mi do zaoferowania - już mam. Co do ekipy, czyli SBM - nie chcę mi się już pracować na "wspólne dobro", ani poświęcać pomysłów na coś co finalnie pracuje na mnie tylko w części, a też i nie największej. Mam na utrzymaniu siebie, dwa mieszkania, kobietę, syna i nie licząc go jestem w tym kraju sam, bo nie mam nawet jednej osoby z rodziny tutaj, także dla mnie to pora, aby zadbać o siebie, a jeśli już o jakikolwiek kolektyw - to o własny. Co do nieprzewidywalności mojej decyzji - cieszę się, chcę by właśnie m.in. to je definiowało.

BM: Słyniesz głównie z bragga i niesamowicie celnych panczy. Te zmiany odbiją się na Twojej twórczości ?  

KT: Na twórczości jako takiej - absolutnie nie. Mam swój styl od samego początku, mieści się on w jakichś tam widełkach i w ramach nich zamierzam nim operować. Jedyna zmiana to dużo większa motywacja do działania, jestem typem człowieka, któremu nie może być za dobrze. Po jakimś tam "sukcesie", założeniu SBM, dołączeniu do Stoprocent zauważyłem, że moja produktywność spadła - musiałem coś z tym zrobić.

BM: Nie masz takich obaw, że Twoja nowa płyta może gorzej się przyjąć i zyska mniejszy rozgłos niż miałoby to miejsce w Stoprocent ? 

KT: Najprawdopodobniej tak się stanie ale mimo wszystko nie to jest akurat najważniejsze. Na początku i końcu jest muzyka, rozgłos a co za nim idzie - pieniądze, są tylko gdzieś pomiędzy. Jeżeli ta decyzja ma pomóc jakości mojej muzyki to podjąłem ją bez wahania - reszta konsekwencji jest mało ważna. Wolę być niżej sam na swoim, niż wyżej z kimś, u kogoś.

BM: Chciałbym Cię spytać właśnie o nową płytę. Kiedy ona wyjdzie, w jakim stylu będzie utrzymana i czy Twoi starsi fani, którzy cenili cię za poprzednie produkcje będą usatysfakcjonowani czy bardziej zaskoczeni ? Kawałek "Wreszcie ja ?" był właśnie  zaskoczeniem w jakimś stopniu i przyjął się dobrze.



KT: Ogólnie sytuacja wygląda tak, że chciałem puścić album + mixtape WT3 razem w jednej paczce, ale były to plany konstruowane z zapleczem wytwórni itd. Aktualnie skoro będę temat podejmował sam, musiałem rozbić to na dwie premiery. WT3 przed wakacjami, legalny album po. WT3 będzie powrotem do klimatu, rzecz kierowana właśnie głównie do ludzi, którzy znają mnie z czasów przed SBM czy Stopro. Album natomiast będzie zaskoczeniem o którym mówisz, czymś świeżym, wyznaczającym kierunek. Robiąc te dwie płyty (WT3 jest mikstejpem tylko z nazwy, wszystkie bity są autorskie) w miarę synchronicznie, moją podziałką było Underground/Mainstream.

BM: A nazwa Twojej wytwórni - Panteon skrywa w sobie jakiś głębszy sens ?

KT: Nie głębszy, niż ten możliwy do ujrzenia przez osobę z zewnątrz.

BM: Wielu głównie szufladkuje Cię jako "punczlajnera" ale piszesz również świetne życiówki (np."Uwięziony"), których też Ty nie próbujesz jakoś specjalnie promować, lecz do czego zmierzam... "Panczlajnerowi" takiemu jak Ty łatwiej pisać życiowe zwrotki czy trudniej ale jak już się za nie bierze, to wkłada w nie całe serducho ?



KT: Myślę, że jako panczlajnerowi pisze mi się łatwiej wszystko. Bragga jak sama nazwa wskazuje jest wychwalaniem się, a skoro tak to właśnie tymi kawałkami chce się "chwalić". Życiówki są jakimś tam wyrzutem emocjonalnym czy tego co mi leży na wątrobie, robię to - bo muszę, ciężko potem się z tym obnosić czy tym promować. Podchodzę bardzo emocjonalnie do muzyki, osobiste kawałki są o wstydliwych rzeczach, wadach, błędach, wyrzucam na kartkę to o czym na co dzień głośno nie mówię, bądź staram się ukryć - jak miałbym się potem z tym afiszować ? Od tego są bangery i bragga.

BM: Jakie rzeczy cię wkurzają w polskim rapie ?

KT: Nieautentyczność, brak dystansu, wiedzy, myślenie o profitach z rapu, a nie o rapie. Oczywiście są to zjawiska, są obszary PL rapie całkowicie nieskażone tym gównem. W dzisiejszych czasach wymyślasz sobie kreację, w prywatnym życiu (dla mamy, pracodawcy, dziewczyny) jesteś kimś innym, nie znasz innego gatunku stylistycznego niż ten który sam uprawiasz i jedyne o czym myślisz to co na tym zyskasz, a nie to co dasz. Ten model mi nie odpowiada.

BM: Jesteś facetem, który kocha hip-hop widać to po tym chociaż że bawisz się brzmieniami. Skąd u Ciebie ta miłość, czym na początku się inspirowałeś ?

KT: Szeroko pojęty Hip-hop - jakby to trywialnie nie brzmiało. Uratował mi życie, to było to dzięki czemu mogłem mówić, że "w życiu chodzi mi o coś więcej". Nie miałem nic i całą swoją energię skierowałem na to, podczas gdy inni bimbali sobie w szkole, która głównie polega na przychodzeniu do niej, ja rzuciłem ją w pizdu tocząc o to wojnę z całym światem i nakurwiałem rap. Postawiłem wszystko na jedną kartę już baaardzo dawno temu, a jeśli robisz coś takiego - to poświęcasz się temu w pełni. Inspirowałem się właściwie wszystkim co możliwe od 6 roku życia, od Nany i C-blocka czy jebanego Craig Davida do BoneThugsow, Wutangu, Biggiego, Big L'a, przez Wilka, Sokoła, Włodiego, Wyp3 i co tylko się nawinęło. Mój kolega z klatki miał starszego brata i tak to jakoś poszło, szybko się w tym odnalazłem i sam zacząłem poszerzać horyzonty.

BM: Jest jeszcze ktoś z naszego polskiego podwórka, z kim chciałbyś nagrać kawałek ?

KT: Z nikim, mam dwie osoby na celowniku, ale to "jak Bóg da". Zero parcia. Z kim miałem nagrać to nagrałem. 


źródło zdjęcia: www.popkiler,pl

You Might Also Like

0 komentarze